Dziewczynki dosłownie oniemiały z zachwytu, podczas dzisiejszego Bajnutkowego koncertu zatytułowanego "Balet i bajkowe opowieści". Na widok pięknej baletnicy uczennicy Szkoły Baletowej, o posągowej urodzie, pełnej gracji, ubranej w tutu (paczkę) i pointy (baletki), oraz jej partnera - prawie wszystkie do końca dnia, w kącikach, lub na środku sali, próbowały baletowych figur Pointe - stania na czubkach palców, czy Tour - obrotu ciała, wokół własnej osi, a także tour en l’air - obrotu w powietrzu.
Największe szczęście miała Julianna z czterolatków, którą tancerz uniósł w górę z taką gracją, że przez chwilę mogła poczuć się prawdziwą primabaleriną. ![]()
Ale nie tylko baletnica i jej partner nas zachwycili. Poznaliśmy wiolonczelę w kolejnej odsłonie - damę wśród instrumentów smyczkowych, stojącą na długiej cienkiej nóżce - niczym na obcasie. Pani wiolonczelistka, zagrała na niej piękny fragment utworu Piotra Czajkowskiego z baletu "Jezioro Łabędzie", a także zademonstrowała grę bez smyczka, wystukując i grając na strunach hiszpańskie rytmy.
A wiosenna piosenka wykonana przez Pana artystę z Akademii Muzycznej, który do tańca zaprosił Olę i Ilonkę z trzylatków sprawiła, że poczuliśmy promyczki słońca na buźkach ![]()
Taki właśnie jest Bajnutek - rozśpiewany, roztańczony - zaczarowany...